wtorek, 30 sierpnia 2011

Brak oczekiwań jest pakietem najlepszych oczekiwań.

 Uwielbiam spotykać ludzi z pasją, którzy mówią o tym co jest ich życiem, z ogniem w oczach, autentycznym przekonaniem i entuzjazmem. Nieważne, czy jest to windsurfing, zbieranie kapsli, wiara w Boga, ukochana osoba czy praca.

Ważne żeby było to coś.

 Miałem w życiu wiele zajawek. Zajawek, bo do pasji chyba nie dorosłem, lub co gorsza zdążyłem ją przegapić.

Wydaje mi się, że człowiek, który nie ma pasji nie musi umrzeć, żeby być nieżywy.


 Kilka dni temu miałem okazję spędzić cały dzień z ludźmi walczącymi o ochronę środowiska używając dobrodziejstw współczesnej techniki (solary, wiatraki, elektrownie wodne, ograniczenie zużywania energii etc.). To co mnie w nich oczarowało, to właśnie wiara w to, że każdy z nich może zrobić coś dla tego świata, by był on lepszym miejscem. Zapytałem jednego z nich, czy warto jest walczyć o tę energię, skoro równowartość naszego "zysku" energetycznego zbieranego przez przykładowo 2 miesiące za pomocą wiatraków, solarów itp. Las Vegas zużyje w przeciągu 1 nocy?
 Opowiedział mi wtedy słowami Mahatma Gandi'ego: "be the change you want to see in the world" - byśmy byli zmianą, którą chcemy zobaczyć w świecie.
 Nie jest to historia porywająca i wgniatająca w fotel, ale ten dzień, był jednym z lepszych w moim życiu, bo rozmowy, które mogłem odbyć z ludźmi, których widziałem po raz pierwszy na oczy były niezwykle inspirujące. 


czwartek, 18 sierpnia 2011

Zakochany w idei miłości

- Czy to możliwe?
- Wszystko jest możliwe.
- A czy to jest realne?
- ...


 Strzelam sobie bardzo powoli w łepp za pomocą jakiś tlenków węgla i innych bzdetów. Myślę o przyszłości i główeczka moja ukochana nie musi już czekać na żaden pocisk. Czemuż, o czemuż nie mogę założyć na nos różowych okularów? 
Chyba ze względu na moją krótkowzroczność - fizyczną i metaforyczną.

 Czy znowu marudzę ponad miarę?
Troszkę.

 Czy mi wolno?
Wolno.

 Czy słusznie?
...


 Moje wypowiedzi stają się coraz bardziej chaotyczne. Niestety nie jest to jedynie zabieg artystyczny.
Nie ględź!
 Czy już jestem na tyle spróchniały (nawet nie byłem w stanie napisać tego słowa poprawnie bez korekty), by ogałacać się emocjonalnie publicznie? Czy zawsze byłem tylko dobrym słuchaczem, który nie za bardzo miał cokolwiek do powiedzenia? Czy ze mną nie da się normalnie porozmawiać (nie mylić z gadaniem) przez więcej niż 15 minut?
Nie ględź!

 Jak każdego "jutra", tak i tego dzisiejszego, też jest dzień.

Oby.


piątek, 12 sierpnia 2011

Uprzedmiotowiony konsument

Posiadasz plan, czy jesteś tylko jego realizatorem?
Pieniądze są twoje, czy jesteś tylko ich posiadaczem?
Siedzisz na krześle, czy ono ma ciebie na sobie?

Względność.
Banał.

Posiadanie napiętego harmonogramu utrzymuje mnie w formie.
 Duże wyzwania.

 Zawsze miałem problem z historią Piotra, którego Jezus zawołał do siebie, stojąc na wodzie. Nie chodzi mi o jej koniec i puentę, ale fakt, że Piotr na zawołanie Mistrza najzwyczajniej w świecie spacerował po jeziorze. Robił coś niesamowitego.

A na lądzie zawalał.

Miał problem z czymś najtrudniejszym w życiu - codziennością.
_____________________________________________________


 Tutaj dwójeczka, tutaj trójeczka... to przenosisz w to miejsce, a tamto możesz skreślić.  


"To gra o wiele trudniejsza od scrabbli
Trudna jak diabli.
Żywioły się zetknęły,
Różne są faktów efekty.
Od nas zależy czy będziemy mieli tu raj na ziemi.
Czysta chemia bez chemii."